15-16 Sierpnia 2009 - VIII Międzynarodowe Mistrzostwa Polski w Klasie DZ
Załoga - Skipper "Iśka", Ania, Agnieszka, Małgorzata, Asia, Marek, Adam, Norbert, Marek, Krystian

24 godzinna impreze, pod hasłem "Ratujmy DZety" zakończona. W tych długodystansowych regatach DZ ł±cznie startowało 30 załóg 8-12 osobowych. Trasa regat wyznaczona została na jeziorach: Kisajno, Dobskie, Dargin, Kirsajty, Mamry i przebiegała wedłóg nastepuj±cego schematu:
Start - Almatur
I punkt kontrolny - Wyspa Gilma
II punkt kontrolny - Węgorzewo
III punkt kontrolny - Almatur
IV punkt kontrolny - Sztynort
V punkt kontrolny - Almatur
VI punkt kontrolny - Sztynort
Meta - Almatur

Wystartowaliśmy punktualnie o 13:00, żagle napełniły sie wiatrem, a my wiedzielismy, że zaczęła się dla nas prawie 24 h walka o najlepsza pozycje na mecie. Start mielismy udany, i zaraz po bylismy w pierwszej 10 która "obrała kurs" na Wyspę Gilme. Siła wiatru była wystarczaj±ca, by nasza "ChodźĽ będzie fajnie..." płynęła dziarsko po falach.
W połowie, mniej więcej jeziora Kisajno, obserwuj±c ze ździwieniem jak wiekszośc załóg wybrało taktykę wiosłowania, zamiast halsowania pod górę, zdalismy sobie sprawę, że żegluj±c za pomoca wiatru, mamy raczej małe szanse na miejsce na pudle. Nie tracac wiary w swoje umiejetności żeglarskie, a przede wszystkim w to, że będziemy sie dobrze bawić pod żaglami, z szant± na ustach pożeglowaliśmy dalej.
Wyspe Gilmę, mijaliśmy około 17:00-18:00. Wiatr zdechł, i opływaliśmy j± już na wiosłach. Następnym punktem kontrolnym był Port Węgorzewo. Przed nami noc wiosłowania i modły o chodźby odrobinę wiatru.
Wiatr znowu zaszczycił nas swoj± obecnościa około godziny 23:00 i sprawił nam tym ogromn± radość. Sternik wydała komende "Wiosła precz" i można było postawić żagle. Około 24:00 byliśmy w Węgorzewie.
Kolejmny etap, to żegluga na boje startowa w Almaturze. Dd pokonania były jeziora: Mamry, Kirsajty, Dargin, Kisajno. Wiatr wiał z siła 2-3B wiec żegluga płyneła spokojnie i sennie poza osobami za sterem. Zjedzono późĽn± kolację i większość załogi udała się na regeneruj±cy sen... Od tego momentu, nie było już ważne, która jest godzina, wiadomo było że trzeba robić szybkie zwroty, halsować sie ostro i walczyć o każdy metr zdobytej wysokosci by móc wyprzedzać kolejne łódzie rywali... niestety nie było ich znowu aż tak dużo, bo sporo załóg wybrała wiosłowanie po lini prostej do przesmyków, punktów kontrolnych. No ale myśmy żeglowali, bez wzgledu na wszystko, żeglowali.
Kolejne etapy, to nieustaj±ce halsowanie, pływanie z wiatrem, wiosłowanie (ale tylko przy wejściach i wyjściach do/z Sztynortu), próby przespania kilku minut poł±czone ze ś¶piewaniem szant. Cudowna, wesoła, żeglarska atmosfera, przeplatana nie koniecznie najnowszymi dowcipami, liczeniem spadaj±cych gwiazd i podjadaniem regeneruj±cych kanapeczek, ciasteczek, czekoladek... te ostatnie szczególnie smakowały podczas używania wioseł.
Finalnie, uśmiechnięta załoga wpłynęła na metę niestety już po jej zamknięciu, gdyż w czasie regat dodano dodatkowy odcinek, ale humor dopisywał, pogoda iś i¶cie żeglarska, dużo wiatru, dużo słońca, wpsaniała roze¶miana atmosfera, więc wszystko jak należy.
Koniec wiadomo, klar na łódce, impreza pożegnalna z rozdaniem dyplomów dla zwycięzców, losowanie nagród...i postanowienie, że za rok tez będziemy...i to będziemy żeglować, bo era galer i wikingowych łodzi wiosłowych, jednak minęła bezpowrotnie...a moze tak sie nam tylko wydaje.
Do zobaczenia na IX regatach DZ w 2010!!!
Załogant "Chodź będzie fajnie..."